Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - sportacademy

Strony: [1] 2 3 ... 22
1
Bedzie dostępne za ok. 3-4 tyg.

2
Czytelnia-Suplemantacja / Czarny imbir – potencja, siła, wytrzymałość
« dnia: Wrzesień 20, 2018, 05:10:44 am »
Autor: Sławomir Ambroziak


Słowa kluczowe: czarny imbir, polimetoksyflawony, PDE5, tlenek azotu, testosteron, viagra, AMPK, potencja seksualna, wytrzymałość, siła mięśni.

Czarny imbir to roślina spokrewniona z popularnym imbirem, szeroko rozpowszechniona w tropikalnej Azji. Naukowcom znany jest jako Kaempferia parviflora, a w Japonii powszechnie nazywany „czarną kurkumą” lub właśnie „czarnym imbirem”. Tymczasem w kraju jego pochodzenia, w Tajlandii, tubylcy mówią o nim jako o Krachai Dam.

Tradycyjnie czarny imbir uznawany jest przez Azjatów za środek energizujący i tonizujący. W regionie Azji Południowo-Wschodniej, szczególnie w Tajlandii, ludzie piją herbatę gotowaną z plastrami czarnego imbiru, a także nalewki nastawiane na jego kłączu. W medycynie ludowej jest powszechnie stosowany jako energizer oraz środek w leczeniu dolegliwości żołądkowo-jelitowych.

Czarny imbir jest bogatym źródłem flawonoidów, o szczególnie wysokiej zawartości polimetoksyflawonów – najwyższej spośród wszystkich surowców flawonoidowych. Naukowcy z Kyoto Pharmaceutical University zidentyfikowali w ekstrakcie z czarnego imbiru 8 wariancji polimetoksyflawonu, przy najwyższej zawartość obecnego w nim 5,7-dimetoksyflawonu.

Wyniki badań klinicznych z udziałem ludzi wskazują, że ekstrakt z czarnego imbiru poprawia krążenie krwi obwodowej oraz unaczynienie tkanek obwodowych. Ekstrakt z czarnego imbiru to funkcjonalny składnik pokarmowy o działaniu krążeniowym i przeciwobrzękowym. Badania dowiodły również jego aktywności przeciwzapalnej i przeciwcukrzycowej, a także zdolności do wspomagania potencji seksualnej i tężyzny fizycznej. Ponieważ za potencję seksualną odpowiadają te same molekuły, które jednocześnie wnoszą największy udział w rozwój tężyzny fizycznej – hormon gazowy, tlenek azotu oraz męski hormon płciowy, testosteron – dlatego warto przedstawić wyniki pokazujące pozytywny wpływ czarnego imbiru na jeden i drugi czynnik.

I tak w jednym z badań wykonanym poza organizmem, z użyciem komórek ludzkiego śródbłonka naczyniowego, wykazano, że komórki hodowane na podłożu z dodatkiem ekstraktu z czarnego imbiru, w porównaniu z hodowlą kontrolną, produkują o 50% więcej enzymu syntetyzującego tlenek azotu i wytwarzają 2-krotnie więcej cząsteczek tego hormonu gazowego (Wattanapitayakul, 2007).

Tlenek azotu wpływa pozytywnie na mięśnie, a tym samym na tężyznę fizyczną, na dwa sposoby – albo w sposób niezależny, albo zależny od swojego przekaźnika sygnałowego, zapisywanego skrótem cGMP. Natomiast na potencję seksualną działa głównie tym drugim sposobem. A ponieważ ten przekaźnik rozkładany jest przez enzym PDE5, dlatego blokery tego enzymu, takie jak popularna viagra (sildenafil), wyraźnie wzmagają potencję. Okazuje się jednak, że na drodze tego samego mechanizmu viagra oddziałuje korzystnie na muskulaturę, zwiększając ponad 2-krotnie syntezę białek mięśniowych oraz poprawiając o ok. 80% wytrzymałość i o ok. 20% siłę mięśni (Sheffield-Moore, 2013). Dlatego bardzo istotny wydaje się wynik badania, w którym dochodziło pod wpływem ekstraktu z czarnego imbiru do 26-procentowego ograniczenia aktywności enzymu PDE5 (Temkitthawon, 2011).

Natomiast badanie odnośnie poziomu testosteronu wykonano jako porównanie aktywności na tym polu ekstraktu z czarnego imbiru i ekstraktu z maki peruwiańskiej, znanej jako popularny afrodyzjak. A tutaj, w porównaniu z kontrolną hodowlą komórek jąder, dodatek do podłoża hodowlanego ekstraktu z czarnego imbiru zwiększał o ok. 15% produkcję testosteronu, dodatek ekstraktu z maki peruwiańskiej – o ok. 50%, zaś dodatek obu ekstraktów – o ok. 60% (Oryza, 2016). Z tego wynika, że wprawdzie sam w sobie czarny imbir jest pobudzaczem produkcji testosteronu o umiarkowanej aktywności, to jednak wzmacnia wyraźnie podobną aktywność innych afrodyzjaków.

Ponadto w badaniach poza organizmem na komórkach mięśniowych wykazano, że ekstrakt z czarnego imbiru zwiększa o ok. 75% aktywność bardzo ważnego dla energetyki pracy mięśniowej enzymu – AMPK, a tym samym – o ok. 125% poziom produkcji energii komórkowej (Toda, 2016), czyli działa dokładnie tak samo, jak zakazany w sporcie środek dopingujący o nazwie AICAR. (Tak wysoki wzrost produkcji energii może przekładać się również na redukcję tkanki tłuszczowej.) W tej sytuacji nie powinniśmy się dziwić, że czarny imbir wpływa wyraźnie pozytywnie na naszą tężyznę fizyczną. Kiedy bowiem badacze podawali gryzoniom przez 4 tygodnie ekstrakt z czarnego imbiru w dawce odpowiadającej 450 mg dziennie w przeliczeniu na ludzi, myszy mogły pływać 2 razy dłużej od swoich konkurentek z grupy kontrolnej, pozbawionej podobnego wspomagania (Toda, 2016).

Doświadczenia z udziałem ludzi wykonane pod rygorem badań klinicznych wskazywały, że ekstrakt z czarnego imbiru wpływa wyraźnie dodatnio na sprawność fizyczną, a mianowicie na siłę chwytu, siłę mięśni nóg, równowagę, wytrzymałość i aktywność lokomotoryczną sportowców oraz starszych, ogólnie zdrowych osób. Przykładowo do jednego z tych badań zrekrutowano 24 zdrowych ochotników, gdzie każdy ochotnik zażywał raz dziennie, przez 4 tygodnie, jedną kapsułkę zawierającą 100 mg ekstraktu z czarnego imbiru lub taką samą ilość placebo. Zarówno przed rozpoczęciem suplementacji, jak też pod koniec okresu suplementacyjnego, przeprowadzono testy sprawności fizycznej, które pozwoliły ocenić, że – w porównaniu z grupą placebo – grupa czarnego imbiru poprawiła ponad 7.5-krotnie aktywność lokomotoryczną swoich mięśni, ponad 4-krotnie wytrzymałość mięśniową, ponad 3.5-krotnie siłę mięśni nóg oraz (uwaga!) ponad 10-krotnie siłę mięśni rąk (Wattanathorn, 2012; Promthep, 2015; Kazuya, 2016).

Wszystko wskazuje więc na to, że czarny imbir może być znakomitym suplementem diety zarówno dla Panów dbających w swoją sprawność seksualną i muskularną posturę, jak też sportowców wyczynowych – i to zarówno z dyscyplin wytrzymałościowych, jak też siłowych i sylwetkowych.


https://slawomirambroziak.pl/legalne-anaboliki/czarny-imbir-potencja-sila-wytrzymalosc/

3
Bazar / Odp: Dyskusja - Extracty i zioła
« dnia: Wrzesień 10, 2018, 01:02:57 pm »
Trzeba brać przed jedzeniem nie po by się dobrze wchonęło wtedy dziala pełne spectrum teko zestawu.

Pozdrawiam

4
Alasdair Fotheringham to uznany kolarski ekspert, autor m.in. biografii Miguela Induraina czy - uznawanego za najlepszego górala wszech czasów - Federico Bahamontesa
Z Brytyjczykiem rozmawialiśmy m.in. o Tour de Pologne i szansach Polaków podczas Vuelta a Espana
Jego zdaniem zarówno w Kwiatkowskim, jak i Majce drzemie gigantyczny potencjał
Skoro spotykamy się podczas Tour de Pologne, nie mogę nie zacząć od pytań o ten wyścig. Jeżeli się nie mylę, nie przyjechał pan na niego po raz pierwszy?

- Nie, nie. Po raz pierwszy pojawiłem się w 2010 roku, kiedy triumfował Dan Martin. To był znakomity, pasjonujący tydzień. To dość zabawne, bo w sumie w Polsce znalazłem się przypadkiem, pracując wtedy jako korespondent "Time". Temat Martina był nośny, bo to co prawda Irlandczyk, ale posiadający bardzo silne związki z Wielką Brytanią. Pamiętam niezwykle zaciętą rywalizację. Popraw mnie, jeżeli się mylę, ale zaczęliśmy chyba w Warszawie, a potem ruszyliśmy na południe.

Praktycznie rok w rok impreza kończy się na południu.

- No właśnie. Pamiętam, że odwiedziliśmy między innymi muzeum w Auschwitz. To było niezwykłe przeżycie, bardzo poruszające. Nie było dopingu, nie było świętowania... tylko skupienie. Kończyliśmy za to w Krakowie, sprinterskim etapem. Chyba wygrał Andre Greipel. Zapamiętałem ten wyścig jako bardzo przyjemny, kolorowy i emocjonujący. Bardzo chciałem na niego wrócić i to mi się udało.

Skoro ma pan takie ciepłe wspomnienia to powiedz: jak Ty postrzegasz Tour de Pologne? W naszym kraju nie brakuje opinii, że to jedna z najsłabszych imprez w kalendarzu World Touru.

- Najsłabszych? Byłem na wielu wyścigach najwyższej rangi i mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że to wręcz jedna z lepszych imprez. Organizacja jest wręcz fantastyczna. Z miejsca potrafię wymienić kilka tygodniówek, które pod tym względem są o wiele gorsze. Co do obsady... przyjeżdża na niego spore grono zawodników, którzy mają już w nogach "Wielką Pętlę" i chcą wykorzystać szczyt formy. Przykład mamy chociażby w postaci Michała Kwiatkowskiego. Pojawiają się też tacy, dla których polski wyścig otwiera drugą część sezonu.

Kilka lat temu wyścig został przesunięty w kalendarzu o parę dni. W założeniu - aby stał się lepszą opcją dla tych, którzy chcą jechać na Vueltę, ale nie wszyscy uważają to za dobre rozwiązanie.

- Nie rozumiem tego podejścia. Mamy przecież wielu kolarzy, którzy celują na Tour de Pologne w dobry wynik. W tym roku pojawili się przecież Aru, Pinot... wiadomo, w perspektywie mają Vueltę, ale w waszym kraju pokazali się ze znakomitej strony. To naprawdę jest świetny wyścig, dla wielu - cel sam w sobie. Wielu też tak naprawdę odkrywa go, kiedy pojawi się na nim po raz pierwszy. Przykład? Kilka dni temu rozmawiałem z Georgem Bennettem, który miał w kwestii startu w Polsce mieszane odczucia. Kilka dni później, kiedy spotkaliśmy się ponownie, był zachwycony

To na pewno cieszy, ale wróćmy jeszcze na moment do specyfiki wyścigu, a raczej – jej braku. Przez kilka lat jednym z etapów była "czasówka", ale z niej zrezygnowano. Teraz postawiono na krótkie, pagórkowate etapy. Wciąż eksperymentujemy, ale czy jest to dobra droga?

- Podobnym wyścigiem jest Vuelta a Catalunya. Tam także nie ma "czasówki", a kiedy przed rokiem pojawiła się jej drużynowa odmiana - odniosła spektakularny sukces. Myślę, że powrót jazdy indywidualnej byłby ciekawym rozwiązaniem. Oczywiście, odpowiednio krótkiej, powiedzmy 10-15 kilometrów. Może poprowadzonej po wzgórzach? To z pewnością wniosłoby trochę świeżości. Może też… przepraszam, ale wybaczysz mi moją geograficzną ignorancję?

Jasne, o co chodzi?

- Naprawdę nie macie w Polsce dłuższych podjazdów niż te, które oglądamy?

W całym kraju są tylko trzy takie, które według kryteriów organizatora Tour de France można klasyfikować jako premie I kategorii. Dwa z nich - na terenie Parku Narodowego, jeden - Parku Krajobrazowego.

- Ok, zatem zostańmy przy temacie "czasówki". Myślę że to ożywiłoby wyścig. Może spróbować prologu? Dołożyć jeszcze jeden dzień i poprowadzić go przez malownicze wzgórza na północ od Krakowa, pełne ruin zamków? Opcji jest wiele.

Tegoroczna edycja była starciem Michała Kwiatkowskiego i Team Sky z chcącym ich pokonać peletonem. W Polsce nie brakuje dyskusji na temat sposobu, w jaki „Kwiato” prowadzi swoją karierę. Czy twoim zdaniem jego przejście do Team Sky było dobrym wyborem? Patrick Lefevere uważał, że w przypadku pozostania w jego zespole, mógł się stać absolutną gwiazdą jednodniowych wyścigów. On sam jednak myśli chyba o walce w Grand Tourach.

- Myślę, że tak. Sky zdaje się mu odpowiadać, ale… wciąż myślę o tym, czy jest w stanie sprawdzić się w trzytygodniowych zmaganiach. Pokazał, że radzi sobie znakomicie w wyścigach takich, jak Tirreno-Adriatico, ale to jednak zupełnie coś innego. Co do klasyków: jako mistrz świata wygrał Amstel Gold Race, tymczasem w tym roku, podczas ardeńskiej kampanii zawiódł jako lider. Myślę, że ma jeszcze wiele tajemnic, które może przed nami odkryć.

A w jakim kierunku powinien pójść? Czy jest w stanie stać się pełnoprawnym grandtourowcem?

- Nie wiem. Jest kilku kolarzy którym się to udało, którzy przeszli tę drogę. To na pewno możliwe, ma potencjał, by zaistnieć w Tour de France. Czy wygrać ten wyścig – nie jestem w stanie powiedzieć. Kwiatkowski jest trochę jak Geraint Thomas, przypomina mi go. Obaj są niesamowicie wszechstronni. „G” wygrywał klasyki, jeździł na torze, wygrywał tygodniówki… „Kwiato” też ma na koncie sukcesy na prawie każdym polu. Jedno jest pewne – jest niesamowicie utalentowany.

Kwiatkowski może być następcą Froome’a i Thomasa w Sky? Kolejnym liderem grupy podczas Touru?

- Tak jak mówiłem: ma potencjał. Czy może być ich następcą? Może, aczkolwiek nie jest wcale powiedziane, że musi na stałe wiązać się z tym zespołem. Przykładem niech tu będzie Richie Porte, który po latach w ekipie odszedł, by poszukać swojej drogi.

Sporo mówi się u nas także na temat Rafała Majki. W tym roku zaliczył kolejne nieudane podejście do klasyfikacji generalnej Tour de France. Myśli pan, że jest w stanie jeszcze błyszczeć w trzytygodniowych wyścigach? Powtórzyć wyczyn z Vuelty kilka lat temu, kiedy stanął na podium?

- Sam sobie na to pytanie odpowiedziałeś. Jasne, że może. Wygrywał etapy podczas Tour de France, był tam dwukrotnie najlepszym góralem. Ma gigantyczny potencjał. Skoro był w stanie ukończyć Vueltę w pierwszej trójce, może zrobić to samo we Francji. Ma dopiero 28 lat i sporo czasu, by tego dokonać.

A czy Bora-Hansgrohe jest dla niego dobrym zespołem? Podczas tegorocznego Touru, kiedy Majce przydarzył się kryzys w trakcie alpejskich etapów, nikt nie był w stanie powiedzieć, co jest jego powodem. To już drugi sezon, podczas którego brakuje wartościowych wyników.

- Nie do końca się zgodzę, przecież przed rokiem wygrał etap podczas Vuelty, ale fakt – chyba musi powoli zacząć nadrabiać zaległości. W Borze dobrze radzą sobie z rozwojem sprinterów i pracą nad młodymi góralami, ale dla mnie to zagadka. Zdarza się, że zawodnicy mają słabszy jeden, dwa sezony, a potem wracają na szczyt. Według mnie dopiero trzy lata bez znaczących wyników mogą pokazać, że istnieje jakiś poważniejszy problem. To trudna sytuacja, ale popatrzmy na przykład Fabio Aru: od czasu pamiętnego Giro 2015 jeździł słabo, ale wrócił na szczyt i potrafi czarować.

Wybiegając myślami do mistrzostw świata: kto powinien być liderem naszej kadry: Majka czy Kwiatkowski? Czy jazda na dwóch liderów to dobry pomysł?

- Tegoroczna edycja będzie absolutnie fascynująca. Wiemy, że trasa będzie wymagająca, ale to nie wszystko. Wydaje mi się, że wbrew temu, co się mówi, nie czeka nas pojedynek wyłącznie między góralami. Szanse będą mieć też specjaliści od klasyków, dlatego posiadanie Kwiatkowskiego w talii to wielki atut. Powinniście jako zespół wykorzystywać wszystkie możliwe opcje i fakt, że wasza kadra będzie liczyć sześciu zawodników nie ma tu znaczenia. Popatrzmy na 2013 rok, mistrzostwa we Florencji i Rui Costę, na Petera Sagana… Czasami taktyczny zmysł znaczy więcej niż wsparcie partnerów, a to coś, co Kwiatkowski z pewnością ma.

5
Bazar / Odp: Dyskusja - Extracty i zioła
« dnia: Sierpień 15, 2018, 11:43:26 am »
Nie wydaje m się bo  o jakim ratio mówimy 1:1 czy 1:50 etc.

Gdyby mieli coś na bazie Holy Basil w ofercie nigdy by tego nie napisał

6
Bazar / Odp: Dyskusja - Extracty i zioła
« dnia: Sierpień 11, 2018, 02:19:44 pm »
Yohambine Alfa jest niedostępna nie ma możliwości jej urzyć.

7
Sterydy ,EPO ,PH ,SARM / Odp: Meldonium + t5 wydolność i wytrzymalosc
« dnia: Czerwiec 22, 2018, 05:21:15 am »
Jest Meldonium injekcyjne także ,ale Meldonium nie wpływa na poprawe wynuków sportowych jedynie utrzymuje serce w dobrej kondycji gdy jest obci,azane za mocno i w każdych warunkach pracuje poprawnie mniej się nasze serse męczy.

8
Sterydy ,EPO ,PH ,SARM / Odp: Insulina pierwszy cykl
« dnia: Czerwiec 21, 2018, 12:51:01 pm »
Jest na Forum wątek Dozer-a na insulinie to prawie zawodowiec prosze odszukać i zasięgnąć wiedzy.

9
Bazar / Odp: SAA ,HGH ,EPO ,Peptydy and more.
« dnia: Czerwiec 16, 2018, 01:33:53 pm »
Meldonium poprawia pracę serca jest to najlepszy środek na świecie utrzymujący nasze serce w dobrej kondycji

10
Bazar / Odp: [KUPIĘ] Meldonium - mniej lub więcej.
« dnia: Czerwiec 06, 2018, 06:22:02 pm »
Meldonium jest ,ale jedynie pod zamówienie u Dr. Wenmei

11
Bazar / Odp: SAA ,HGH ,EPO ,Peptydy and more.
« dnia: Maj 31, 2018, 02:26:04 pm »
2-4 tygodnie

12
Szatnia / Odp: Chinese Dream!!!
« dnia: Marzec 27, 2018, 01:13:01 am »
26 marca 2018 roku, a więc dziś, jest dniem historycznym, w którym świat przestaje być zmuszonym do nabycia dolara, by kupić ropę naftową. Zatrząśnie to nie tylko rynkiem ropy na świecie i cenami surowca, ale sprawi, że rząd chiński będzie miał większe wpływy na kształtowanie cen na rynkach azjatyckich, oraz na samego dolara.

Chiński juan.

Czy uda się zainteresować inwestorów futures w juanach?


Dzisiejsza data na wprowadzenie nowych kontraktów na ropę została ogłoszona w Pekinie przez Czanga Depenga z Chińskiej Komisji Regulacyjnej do spraw papierów wartościowych, która prowadzi nadzór nad emisją, handlem i rozliczaniem kontraktów Futures.
Największymi importerami ropy naftowej są Unia Europejska, która importuje 11,5 miliona baryłek dziennie, Chiny 8,5 miliona baryłek dziennie, Stany Zjednoczone 8 milionów baryłek dziennie i Indie 5 milionów baryłek dziennie. Jak widać, rynek azjatycki stanowi lwią część globalnego popytu na ropę.

Dotychczas ropę naftową można było kupić za pomocą dwóch kontraktów terminowych West Texas Intermediate, czyli WTI, które sprzedawane były na giełdzie w Nowym Jorku na Manhatanie przez CME Group, oraz Brent oferowane na giełdzie w Londyńskim City. Zmuszało to wszystkich uczestników rynku, a więc producentów ropy i jej nabywców, do handlu ropą na owych giełdach, akceptowaniu wpływów pośredników na ropę oraz waluty preferowanej, czyli dolara.

Produkcja ropy naftowej ma miejsce głównie na kontynencie azjatyckim. Rosja, Chiny, Arabia Saudyjska, Irak, Iran, Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Kazachstan, Azerbejdżan itd. To wszystko azjatyckie kraje, główni producenci podaży światowej ropy.

Rosja i Arabia Saudyjska mogą razem „zabić” petrodolara
Ropa naftowa stanowi podstawowy składnik asfaltów, w przemyśle samochodowym używana jest do produkcji ogumienia, jest wykorzystywana w przemyśle nowych technologii do produkcji plastików, w przemyśle farmaceutycznym do wyrabiania leków, środków antykoncepcyjnych, rękawic, jest podstawą rynku paliwowego, napędza statki, samochody, samoloty, maszyny rolnicze, pociągi i tramwaje, służy też w przemyśle energetycznym jako paliwo do wytwarzania prądu.
Skala ważności ropy naftowej jako surowca, wielkość jej zużycia oraz fakt, że bez niej nie może funkcjonować praktycznie żadna nowoczesna gałąź przemysłu, oraz że do wczoraj sprzedawana była tylko w kontraktach dolarowych, sprawiał, że istniał "petrodolar".

Na cenę waluty wpływa liczba pieniądza w obiegu, podaż walut obcych, popyt na walutę rodzimą, różnice między stopami procentowymi a inflacją, reglamentacja walutowa (ograniczenie handlu innymi walutami), stan gospodarki krajowej oraz stan gospodarek partnerów.

Wenezuela zaczęła wyceniać ropę naftową w juanach
Amerykańska gospodarka leży. Głównie miasto, stolica amerykańskiego przemysłu, Detroit, zbankrutowało, w jego ślady poszły następne miasta, hrabstwa i stany. San Bernardino, Stockton, Harrisburg, Puerto Rico, Jefferson County, Boids County itd. To tylko przykłady amerykańskiego rozkładu. Stopy procentowe w USA były praktycznie zerowe, kredyt stanowił stymulację rodzinnej gospodarki i przemysłu, taka nieskrępowana kreacja pieniądza sprawiała, że liczba dolara w obiegu rosła niebotycznie, banki udzielały kredytów i w ogóle nie były zobligowane do posiadania depozytów zabezpieczających roszczenia wypłat właścicieli kont bankowych osób prawnych i fizycznych. Istniała reglamentacja na waluty obce, a to świat musiał kupować dolara, by nabyć ropę — podstawowy składnik nowoczesnej gospodarki. Wymuszało to nie tylko na wszystkich uczestnikach rynku zakup dolara, ale i posiadanie jego rezerw na przyzwoitym poziomie, aby zawsze móc się w ten podstawowy składnik zaopatrzyć i brać udział w handlu na światowych rynkach. Skala amerykańskiego długu znacząco przewyższa możliwości gospodarcze tego kraju oraz rezerwy w złocie. Wszystko to sprawia, że uczestnicy rynku we własnym interesie gospodarczym byli zainteresowani odejściem od dolara, którego od wartości makulatury dzielił tylko "petrodolar", czyli powiązanie z handlem ropą.

Petrojuan nową potęgą na rynku ropy
Decyzja Chin o powołaniu kontraktów na ropę w juanach na Szanghajskiej Międzynarodowej Giełdzie Surowców Energetycznych (Shanghai International Energy Exchange (INE)) osłabia ostatni i kluczowy czynnik wartości i siły nabywczej dolara amerykańskiego, czyli powiązanie go z ropą.
Od dziś zaczyna się koniec dolara. Zmaleje popyt, stopnieją i rezerwy dolarowe. Upadnie ostatni czynnik amerykańskiego dobrobytu, sztucznie wysoka siła nabywcza jego waluty.

13
Bazar / Odp: Dyskusja - Extracty i zioła
« dnia: Marzec 09, 2018, 07:44:12 am »
Będzie za 2-3 tygodnie

14
Bazar / Odp: PH + SARM etc. Środki Specjalne
« dnia: Marzec 03, 2018, 11:58:58 pm »
LGD ale Ostaryna zabezpieczy ścięgna i stawy.

15
Szatnia / Odp: Dobrodziejstwa i "Misje"USA.
« dnia: Luty 16, 2018, 09:34:34 pm »
"Terroryzm z „ludzką twarzą”: historia amerykańskich szwadronów śmierci."........................................................................
Terrorism with a “Human Face”: The History of America’s Death Squads. Death Squads in Iraq and Syria. The Historical Roots of US-NATO’s Covert War on Syria
Terroryzm z „ludzką twarzą”: historia amerykańskich szwadronów śmierci. Szwadrony śmierci w Iraku i Syrii. Historyczne korzenie amerykańsko-natowskiej tajnej wojny w Syrii
http://www.globalresearch.ca
Autor: profesor Michael Chossudovsky, 4 I 2013 r.; przekład: Ussus
https://ussus.files.wordpress.com
Salwadorskie oddziały śmierci
Rekrutowanie szwadronów śmierci jest częścią starej amerykańskiej strategii wojskowo-wywiadowczej. To długa i przerażająca historia tajnego wspierania i finansowania brygad terrorystycznych i celowego mordowania sięgającego czas HYPERLINK "http://www.serendipity.li HYPERLINK "http://www.serendipity.liów wojny w Wietnamie.
Jako że siły rządowe kontynuują walkę przeciwko samozwańczej „Wolnej Armii Syryjskiej”, historyczne korzenie zachodniej tajnej wojny w Syrii – której rezultatem są nieustanne okrucieństwa – muszą zostać w pełni ujawnione.
Od początku marca 2011 r., USA i sojusznicy wspierali formowanie szwadronów śmierci i działania grup terrorystycznych, dokładnie planując te „przedsięwzięcia”.
Rekrutacja i szkolenie brygad terrorystycznych, zarówno w Iraku jak i w Syrii, zostały zaczerpnięte z „salwadorskiej opcji”, „terrorystycznego modelu” masowego zabijania przez oddziały śmierci z Środkowej Ameryki, finansowane przez USA. Po raz pierwszy zastosowano to w Salwadorze, u szczytu oporu przeciwko militarnej dyktaturze, co „zaowocowało” około 75000 zabitych.
Formowanie szwadronów śmierci w Syrii czyniono czerpiąc z doświadczeń USA w sponsorowaniu brygad terrorystycznych w Iraku, co działo się pod zwierzchnim nadzorem Pentagonu.
Formowanie szwadronów śmierci w Iraku
https://ussus.files.wordpress.com Negroponte appears before the Senate Foreign Relations Committee on Capitol Hill Thursday, Sept. 13, 2001, in Washington, for his confirmation hearing to be United Nations Ambassador. Negroponte faces questions on United States policy in Honduras where he served as U.S. ambassador during the l980s. (AP Photo/Dennis Cook)

" data-image-title="NEGROPONTE" data-image-meta='{"aperture":"0","credit":"AP","camera":"","caption":"John Negroponte appears before the Senate Foreign Relations Committee on Capitol Hill Thursday, Sept. 13, 2001, in Washington, for his confirmation hearing to be United Nations Ambassador. Negroponte faces questions on United States policy in Honduras where he served as U.S. ambassador during the l980s. (AP Photo\/Dennis Cook)","created_timestamp":"1000339200","copyright":"","focal_length":"0","iso":"0","shutter_speed":"0","title":"NEGROPONTE"}' data-comments-opened="1" data-orig-size="182,249" data-orig-file="https://ussus.files.wordpress.com data-permalink="https://ussus.wordpress.com data-attachment-id="1046"https://ussus.files.wordpress.com przez USA oddziały śmierci były rekrutowane w Iraku od 2004-2005 r.; inicjatywę nadzorował amerykański ambasador John Negroponte, pośpiesznie przysłany do Iraku przez departament stanu w czerwcu 2004 r.
Negroponte był „facetem od roboty”. Jako amerykański ambasador w Hondurasie w latach 1981 – 1985, odegrał kluczową rolę we wspieraniu i nadzorowaniu contras w Hondurasie, a także w dozorowaniu honduraskich band terrorystycznych.
„Pod rządami generała Gustavo Alvarez Martineza, honduraski rząd wojskowych bliski był administracji Reagana, jednocześnie tuzinami ‚znikali’ jego polityczni przeciwnicy w typowym dla szwadronów śmierci stylu.”
W styczniu 2005 r. Pentagon przyznał, że rozważał:
„formowanie oddziałów uderzeniowych z kurdyjskich i szyickich bojowników w celu namierzania liderów irackiej rebelii (oporu), na wzór amerykańskich starć przeciwko lewicowym guerillom w Ameryce Środkowej, dwadzieścia lat temu”.
Pod tzw. opcją salwador, irackie i amerykańskie wojska będą wysyłane by zabijać lub porywać przywódców powstania, nawet w Syrii, gdzie uważa się iż niektórzy przebywają…
Działalność szwadronów uderzeniowych będzie kontrowersyjna i najprawdopodobniej utrzymywana w sekrecie.
Doświadczenie tzw. „szwadronów śmierci” w Ameryce Środkowej pozostawia, nawet dziś, złe wspomnienie i źle wpływa na wizerunek USA w regionie.
Wtedy to administracja Reagana formowała i szkoliła zespoły nacjonalistycznych wojsk w celu neutralizowania przywódców i sympatyków rebelii salwadorskiej…
John Negroponte, amerykański ambasador w Bagdadzie, zasiadał na pierwszym stołku w tamtym czasie (1981 – 1985) w Hondurasie.
Szwadrony śmierci były brutalną cechą Ameryki Łacińskiej tamtego czasu…
Na początku lat 80. administracja prezydenta Reagana zakładała i pomagała trenować nikaraguańskich contras, w Hondurasie, w celu usunięcia sandinistowskiego reżimu z Nikaragui. Contras byli zaopatrywani dzięki pieniądzom pochodzącym z nielegalnej amerykańskiej sprzedaży broni do Iranu – skandal, który mógł zniszczyć Reagana.
Ten wzór jest powtarzany przez Pentagon w stosunku do Iraku.
Nie jest pewne czy głównym celem misji będzie zamordowanie czy porwanie rebeliantów na przesłuchania. Każda misja w Syrii będzie najprawdopodobniej przeprowadzone przez amerykańskie siły specjalne.
Nie wiadomo również kto weźmie odpowiedzialność za ten program – Pentagon, czy Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA). Tego rodzaju tajne akcje tradycyjnie przeprowadza CIA – zbrojne ramię administracji aktualnie znajdującej się u władzy – umożliwia to władzom USA deklarowanie iż nie mają o niczym pojęcia.(El Salvador-style ‘death squads’ to be deployed by US against Iraq militants – Times Online, 10 I 2005, podkreślono.)
Oficjalnym celem „iracko-salwadorskiej opcji” było „pozbycie się powstania”. Praktycznie, terrorystyczne brygady, sponsorowane przez USA, były zaangażowane w masowe morderstwa cywili, rozkręcały sekciarską przemoc. Z kolei CIA i MI6 nadzorowały „Al Kaidę w Iraku” – jednostki zaangażowane w celowe morderstwa wymierzone w szyitów. Co istotne – szwadrony śmierci były integrowane przez siły specjalne USA działające w przykryciu, które dawały także swoich doradców.
Robert Stephen Ford – wyznaczony ambasador do Syrii – był częścią zespołu Negroponte’a w Bagdadzie w latach 2004-2005. W styczniu 2004 r. został wysłany do szyickiego miasta Najaf jako amerykański reprezentant. Miasto było twierdzą armii Mahdiego, z którym nawiązał wstępne kontakty......................................................................wiecej w artykule "

Strony: [1] 2 3 ... 22